www.tangonuestro.pl

O początkach tanga w Krakowie i pełnych rozmachu projektach muzycznych opowiada Grzegorz Frankowski

A
A
A

Grzegorz Frankowski

Zapro­si­li­śmy do wywiadu Grze­go­rza Fran­kow­skiego — kon­tra­ba­si­stę, absol­wenta Aka­de­mii Muzycz­nej w Kra­ko­wie. Nasz roz­mówca jest zasłu­żoną posta­cią dla pol­skiego tanga — popu­la­ry­zuje tango nuevo w kraju zarówno jako tan­cerz, a także — przede wszyst­kim — muzyk. Gra tango od ponad dwu­dzie­stu lat, zaczy­na­jąc od pro­jektu Quar­teto Polaco, gra­jąc w kwin­te­cie Tango Bridge, współ­two­rząc mię­dzy­na­ro­dowy „Pomost Tanga”. Miło­śnik stylu Astora Piaz­zolli, o czym mogli­śmy prze­ko­nać się na nie­daw­nym kon­cer­cie w War­sza­wie, pro­mu­ją­cym nową płytę Tango Reu­nion Live 2010. Lau­reat Nagrody Fry­de­ryka za naj­lep­szy album roku w kate­go­rii muzyki kameralnej.

Tango Nuestro: Na swo­jej stro­nie (frankowski.art.pl) piszesz, że jesteś ini­cja­to­rem pierw­szych lek­cji tanga argen­tyń­skiego w Kra­ko­wie — skąd wzięło się u Cie­bie zain­te­re­so­wa­nie tangiem?

Grze­gorz Fran­kow­ski: To były spo­tka­nia z moim „guru” Jac­kiem Muszyń­skim, który już w latach 80-tych był tłu­ma­czem dla laty­no­skich arty­stów festi­walu gita­ro­wego w Kra­ko­wie. To on zapro­jek­to­wał pierw­szy tango-bar w Pol­sce, „El Duende”. Opo­wia­dał mi o tangu tak, jak nikt inny do dzi­siaj. Póź­niej przy­je­chał David Mason, a jak powstało “El Duende” zapro­si­li­śmy Pau­linę i Janka na pierw­sze lek­cje do Krakowa.

Zain­te­re­so­wała Cię naj­pierw muzyka czy taniec?

Muzyka oczy­wi­ście, ale w oto­cze­niu całej kul­tury jaką jest tango — i tak to widzę do dzi­siaj — jestem prze­ciw­ni­kiem roz­dzie­la­nia tych ele­men­tów tanga…

Uwa­żasz, że można grać dobre tango nie będąc jed­no­cze­śnie tan­ce­rzem czy jest to raczej niemożliwe?

Oczy­wi­ście że można, tylko trzeba zadać sobie trudu aby poznać styl i cały kon­tekst który miał wpływ na jego two­rze­nie . To tak jak w przy­padku muzyki baro­ko­wej — trzeba poznać tańce, na któ­rych oparte są poszcze­gólne formy instrumentalne.

Wróćmy jesz­cze na chwilę do począt­ków: w tej chwili w Kra­ko­wie ist­nieje 11 sta­łych milong i wciąż powstają nowe. Kra­ków ma dwa mię­dzy­na­ro­dowe festi­wale tan­gowe i około dzie­się­ciu par nauczy­cieli oraz kilka szkół, w któ­rych uczy się róż­nych sty­lów… A jak wyglą­dały początki tanga w tym mie­ście? Powie­dzia­łeś o Jacku Muszyń­skim, Pau­li­nie i Janku — czyli było Was czworo. I co dalej?

Mówiąc “tango” trzeba pamię­tać, że to rów­nież muzyka. Dla­tego w swo­jej kro­nice 20 lat tanga w Kra­ko­wie, którą napi­sa­łem w książce do płyty Glo­bal Bridge, zaczy­nam od pierw­szych kon­cer­tów poświę­co­nych w cało­ści tangu w skła­dzie Quar­teto Polaco (1990r.) Pierw­sze lek­cje tanga zawi­tały do Kra­kowa 10 lat póź­niej! Na prze­strzeni tych lat było mnó­stwo kon­cer­tów, które gra­li­śmy w całej Pol­sce. Nie chciał­bym, aby o tym łatwo zapo­mi­nano, roz­po­czy­na­jąc histo­rię tanga od 1999 r. My w Kra­ko­wie zaczę­li­śmy rok póź­nej wła­śnie w “El Duende”, gdzie spo­ty­ka­li­śmy się raz w tygo­dniu w nie­dzielę. Nie­stety, prze­trwa­li­śmy około pół­tora roku i dla­tego o nas zapomniano.

Przez te pół­tora roku jak liczna była Wasza grupa? Kto do niej należał?

Byli w niej cie­kawi ludzie: Znany dziś aktor kome­diowy Ste­phan Mul­ler, aktorka Iwona Koniecz­kow­ska, reży­ser Marek Pasieczny, akto­rzy teatru KTO, Marta Sza­fran od Puente del Tango, Leszek Bajkowski…

Pozo­stali wierni tangu?

W spo­sób czynny lub bierny ale raczej tak…

W 2003 roku wraz z ATA zre­ali­zo­wa­leś pro­jekt Pomost Tanga, czy możesz powie­dzieć nam o nim coś więcej?

Skoro tango jest języ­kiem mie­dzy­na­ro­do­wym, trzeba było wymy­ślić pro­jekt wspól­nych wystę­pów arty­stów tanga (muzy­ków i tan­ce­rzy) z róż­nych miast: War­szawy, Kra­kowa, Ber­lina i… Medio­lanu. Zapro­si­łem Jose Cibi­lisa — pia­ni­stę argen­tyń­skiego, Anę Fonell — aktorkę śpie­wa­jącą i Guil­lermo Desta­il­latsa oraz Chri­stiana Ger­bera — ban­do­ne­oni­stów (cała trójka z Ber­lina), a także Mar­ga­ritę Klur­fan i Wale­tra Car­dozo — tan­ce­rzy argen­tyń­skich z Medio­lanu. Z Kra­kowa był rów­nież skrzy­pek Paweł Waj­rak. Zagra­li­śmy trzy kon­certy: w Kra­ko­wie, War­sza­wie i Berlinie.

Czy w Pol­sce spo­tka­li­ście się z dużym zain­te­re­so­wa­niem? Wtedy jesz­cze mało osób w kraju tań­czyło tango…

Byli­śmy dla wielu totalną egzo­tyką, ale przyj­mo­wali nas z wielką otwar­to­ścią, cza­sem lepiej niż dzi­siaj, kiedy temat został już oklepany…

Temat być może jest już okle­pany, ale wciąż sta­rasz się go odświe­żać — w swo­ich pro­jek­tach muzycz­nych poru­szasz się czę­sto po pogra­ni­czu tanga i innych gatun­ków: popu­la­ry­zu­jesz eklek­tyczne tango nuevo, kon­fron­to­wa­łeś Piaz­zollę z Cho­pi­nem. Który z reali­zo­wa­nych przez sie­bie pomy­słów uwa­żasz za naj­śmiel­szy, wykra­cza­jący naj­da­lej za kon­tur tan­go­wej klasyki?

Glo­bal Bridge — to kom­po­zy­cje, w któ­rych tango kla­syczne mie­sza się z muzyką euro­pej­ską, jaz­zem, muzyką klu­bową a nawet orientem…

Nie­dawno (6. paź­dzier­nika) w War­sza­wie odbył się kon­cert pro­mu­jący Twoją nową płytę — Tango Reu­nion Live 2010. Co na niej znajdziemy?

Wszyst­kiego po tro­chu. Mamy tanga kla­syczne w nowo­cze­snych aran­ża­cjach Daniela Binel­lego, są jego wła­sne kom­po­zy­cje, utwory Astora Piaz­zolli a nawet dwie moje kom­po­zy­cje z Glo­bal Bridge, ale w nowej aranżacji.

A jak doszło do współ­pracy z Danie­lem Binel­lim i Polly Fer­man? Jak się poznaliście?

Daniell Binelli był jedy­nym ban­do­ne­oni­stą wystę­pu­ją­cym u boku Piaz­zolli, pozna­łem go na kon­cer­cie ze sławną Milvą w teatrze Roma w 1998r. Wtedy posta­no­wi­łem zagrać z nim w jed­nym zespole. Udało się, kiedy Amba­sada Argen­tyń­ska wystą­piła z pro­po­zy­cją zapro­sze­nia jakie­goś zna­nego arty­sty tanga na kon­certy do Pol­ski. Zło­ży­łem więc mie­szany skład argen­tyń­sko– urugwajsko-polski i zapro­po­no­wa­łem go na fol­kowy festi­wal Roz­staje. Z tego kon­certu powstała rok póź­niej płyta Tango Reu­nion 2010.

Czy płytę znaj­dziemy już w sklepach?

Od 1 paź­dzier­nika! Kon­cert w Teatrze OCH był jej jedyną pro­mo­cją live…

Pla­nu­je­cie kon­ty­nu­ować współpracę?

Tak… ale nie w Pol­sce. Na kon­cer­cie w teatrze była nie­spełna połowa sali. Na warsz­ta­tach inter­pre­ta­cji tanga dzień póź­niej 11 osób. Widać nie jest to dobra pro­po­zy­cja dla pol­skiej publiczności.

Miejmy w takim razie nadzieję, że złota era tanga w Pol­sce jest jesz­cze przed nami.

Tango jako forma tańca będzie roz­wi­jać się dość dyna­micz­nie, ale jak będzie z muzyką (każdą, nie tylko tanga), to gło­wią się już świa­tłe umy­sły tego świata.


Kinga Woja­czek

Absol­wen­tka Wydzi­ału Psy­chologii Uni­w­er­sytetu Warsza­wskiego, z zawodu ter­apeutka dzieci z auty­zmem. Ani­ma­torka pro­jek­tów spo­łecz­nych. Pomysło­daw­czyni i redak­tor Tango Nuestro.


Grze­gorz Wdowiak

Stu­dent Infor­ma­tyki i Eko­no­me­trii oraz Psy­cho­lo­gii Eko­no­micz­nej w ramach MISH UW, geek, pisarz-amator, webde­ve­lo­per, entu­zja­sta. Webma­ster i redak­tor portalu.

Artykuł pochodzi z serwisu Tango Nuestro.
Pod adresem www.tangonuestro.pl znajdziesz najważniejsze informacje i bieżące wiadomości dotyczące tanga w Polsce.
Wyraź swoją opinię na temat artykułu:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>