Tango jest wspólną chwilą – Wywiad z Carlosem Gavito

Tango jest wspólną chwilą – Carlos Gavito (1942-2005) często mówi tak na swoich lekcjach. Ten poeta-tancerz jest uważany za jednego z ostatnich symboli ery Milongueros, obecnie już w stanie wyginięcia. Ten wywiad został przeprowadzony w Nowym Yorku w czasie światowego turne Gavito z Forever Tango.

Oryginalny tekst Tango Is a Shared Moment można znaleźć tutaj.

ReporTango: Jak zacząłeś tańczyć tango?
Carlos Gavito: Nigdy tak naprawdę nie uczyłem się tanga. Tango było częścią argentyńskiej kultury, a kiedy byłem chłopcem, było modne. Kiedy miałem siedem lat, chodziłem na boisko do koszykówki klubu sportowego w moim mieście, Avellaneda, gdzie trzy razy w tygodniu odbywały się tangowe „practicas”. W tamtych czasach tanga praktykowane było między mężczyznami. Starsi mężczyźni wykorzystywali młodszych chłopców, stawiali ich tak by naśladowali kobietę, a oni ćwiczyliby swoje kroki. Mawiali: „Hej chłopcze, chodź, stań tutaj, postaw swoją stopę tu, a teraz tam” i próbowali nowych kroków i nowych rozwiązań. Tak więc na początku byłem tylko ciałem, ale zwracałem uwagę na ich kroki, na to co robili, i kiedy miałem piętnaście lat, zrobiłem to samo z młodszym chłopcem. To była moja kolej aby ćwiczyć. W tamtych czasach nie było szkół tańca i telewizji, więc dzieciak taki jak ja grał w piłkę nożną w ciągu dnia i ćwiczył tango późnym popołudniem.

R: A więc nie wolno ci było robić żadnych kroków, zanim nie skończyłeś piętnastu lat?
CG: Nie, nie wolno mi było robić kroków ani iść do milonge.

R: Co sprawiło, że wróciłeś na te tangowe praktisy?
CG: Zawsze interesowała mnie muzyka. Kiedy miałem piętnaście lat, wszyscy słuchali i tańczyli rock ‚n’ roll’a, ale wszystkie kluby w moim mieście nadal grały tango. Ono zawsze było obecne. Od początku do mnie trafiało, uważałem, że muzyka tanga jest piękna, więc zawsze chciałem ją tańczyć; nie jako zawodowy tancerz, nie na scenie, ale właśnie w tej towarzyskiej, społecznej formie. Przy okazji, właśnie jakos zawodowy tancerz, zawsze robię rozróżnienie między tangiem towarzyskim, społecznym, a tangiem scenicznym. Jedno z drógim nie ma nic wspólnego. Tango sceniczne tańczy się po to, aby sprzedawać bilety, podczas gdy towarzyskie tango tańczymy dla własnej przyjemności. Dlatego nigdy nie mogłem zrozumieć „ganchos” czy kopnięć w towarzyskim tangu. Zawsze podkreślałem i tłumaczyłem moim uczniom, że u mnie ganchos się nie nauczą. Mogę zrobić wyjątek dla tych, którzy chcą zostać profesjonalistami i chcą nauczyć się ode mnie określonej choreografii. W tym wypadku mogę uczyć ganhos. Ale nie w tangu towarzyskim.

R: Co sprawiło, że zdecydowałeś się uczynić z tanga swój zawód?
CG: Cóż, wydarzyło się to znacznie później, gdy miałem około 23 lub 24 lata. Tańczyłem jazz i brałem również lekcje baletu. W tamtym czasie byłem przede wszystkim tancerzem jazzowym, i pewnego dnia odwiedził mnie mój przyjaciel Eduardo Arquimbau (Gloria & Eduardo). Przygotowywał specjalny program telewizyjny i potrzebował ludzi, którzy tańczą tango, a nie tylko zwykłych tancerzy. Nigdy tego nie zapomnę, to było w kawiarni w Avenida Corrientes, gdzie zwykle przychodziliśmy na kawę lub drinka. Opowiedział mi o możliwości zrobienia tego spektaklu, a ja powiedziałem „Jasne, spróbujmy, zobaczymy jak to wyjdzie”. Zaczęliśmy ćwiczyć w klubie i zapowiadało się nieźle. Był to program „Así canta Buenos Aires” („Tak śpiewa Buenos Aires”). Potem zrobiliśmy kolejny „Yo soy Porteño” („Jestem z Buenos Aires”). Pracowałem z nim przez około trzy i pół roku. Tym samym, z czego do końca nie zdawałem sobie sprawy, powoli powróciłem do moich korzeni czyli do tanga. Potem, Eduardo, Gloria i ja zaczęliśmy pracować na milongach. Dawaliśmy pokazy jako trio cztery razy w tygodniu. Później Eduardo stworzył wielkie show obsadzając mnie w głównej roli. Po czym wyjechał na turne po Japonii i Ameryce Środkowej zostawiając mi całe przedsięwzięcie pod opieką. Kiedy w końcu wrócił, postanowiłem wybrać się już samodzielnie na Festiwal Tango w Kolumbii razem z orkiestrą Aníbala Troilo.

Zanim pójdziemy dalej, chciałbym wspomnieć moich nauczycieli, obiecałem, że zawsze będę o nich wspominał: w przeciwieństwie do wielu tancerzy tanga, nie miałem nauczycieli tańca, miałem nauczycieli tanga. Pierwszym był Julián Centeya, był poetą i był moim najlepszym nauczycielem. Jeśli poszłuchasz „Café Domínguez„, ten, który mówi na początku, to Julián. Był najlepszy ponieważ nauczył mnie tanga od środka. Innym nauczycielem, o którym chciałbym wspomnieć jest Miguel Caló. Pracowałem z nim i jego orkiestrą w Buenos Aires około 1963 roku. Mówił: „słuchaj muzyki, posłuchaj głosu Raúla Beróna, zatańcz głos, po prostu głos, teraz zatańcz fortepian”. Kierował mną tak, jakbym był kolejnym muzykiem w orkiestrze. Pozwolił mi zrozumieć, jak słuchać muzyki i czego powinienem słuchać. To byli moi dwaj nauczyciele tanga.

R: Czy nie ma już takich nauczycieli?
CG: Nie. Dzisiaj, kiedy ludzie tańczą tango, widać, jak każdy tancerz śpieszy się do tego by robić kroki. Nigdy nie powinno być pośpiechu w robieniu kroku, powinniśmy cieszyć się jego robieniem, powinniśmy pozwolić mu trwać, rozmyślać nad nim i go celebrować. Często to powtarzam, że kiedy tańczę tango, robienie kroku w danym momencie daje mi tak wielką radość, że chce by trwał on jak najdłużej. To tak samo, jak kiedy byliśmy dziećmi i dostaliśmy pięć pensów na lody. Jedliśmy je powoli, starając się wydobyć z nich jak najwięcej smaku, wiedzieliśmy, że kiedy lód się skończy to następnego nie będzie. Nie widzę potrzeby pośpiechu, aby ukończyć jeden krok i przejść do następnego. Wydaje mi się, że o wiele bardziej interesujące jest zatrzymanie, ale takie bez zatrzymywania, taki rodzaj pałzy, który pozwala nam przez chwilę nie robić absolutnie nic, jedynie cieszyć się danym momentem, a dopiero potem iść dalej aby zrobić coś innego. Myślę, że większość ludzi spieszy się, ponieważ nie wiedzą, jak nic nie robić i to jest dla nich najtrudniejsze. Nawet jeśli twój taniec nie jest choreografią, to jednak uczysz się podstawowego kroku: tego, który idzie od jednego do siedmiu. Wtedy myślisz, że musisz zrobić cały krok. Ale co w sytuacji gdy ktoś stanie przed tobą lub obok ciebie i nie będziesz mógł ukończyć tego kroku? W rzeczywistości krok nigdy się nie kończy, to trzy minutowy krok, to cały taniec.

R: To dlatego kładziesz tak duży nacisk na rozróżnienie tanga towarzyskiego od scenicznego?
CG: Tak, ponieważ w tangu towarzyskim poruszasz się ze swoim partnerem i muzyką. I to jest również coś, co ludzie powinni zrozumieć: relacja między tobą a twoim partnerem nie jest osobista. Osobiste między wami jest to, że oboje próbujecie pieścić muzykę stopami.

R: Czy możesz opisać swoją idealną partnerkę do tanga?
CG: Moja idealna partnerka do tanga… Cóż, w tej chwili to zdecydowanie moja obecna partnerka, Marcela Durán. Jesteśmy dobrym duetem, rozumiemy się bez słów, nie musimy rozmawiać i nie musimy ćwiczyć. Każde z nas próbuje jak najlepiej odegrać swoją rolę, ja prowadzę, ona podąża. Niektóre dziewczyny mają dość podążania i chcą tańczyć jak mężczyzna, ponieważ mówią, że to bardziej interesujące. Ale ja mówię, że nie masz wystarczająco dużo czasu w swoim życiu, aby nauczyć się, jak dobrze podążać. Poradziłbym tym dziewczynom, aby najpierw nauczyły się na prawdę dobrze podążać.

R: Czy myślisz, że ty i Marcela macie dobrą chemię, że dzielicie te same emocje w tańcu? Innymi słowy, czy czujecie / interpretujecie muzykę w ten sam sposób, czy też ty doświadczasz innych emocji niż ona?
CG: To piękne pytanie. Wiesz, nawet jeśli mamy inne pomysły, inne zrozumienie lub inne odczucia, to jednak wciąż myślimy podobnie. To co od siebie dostejemy to nasrój. Ona nie czyta mi w myślach, podobnie jak ja nie czytam w jej, ale w jakiś sposób komunikujemy sobie nawzajem ten sam nastrój. Mnie i Marcele nie łączy żadna osobista relacja, jesteśmy przyjaciółmi i partnerami w tańcu, ale nasze dusze się rozumieją, nie potrzeba nam do tego słów. Więc tak, teraz czuję, że tańczę z moim ideałem, ale tak naprawdę, mój ideał nie ma twarzy. Jest marzeniem o czymś, czego pragnę w prawdziwym życiu. Wiesz, kiedy tańczysz tango, powinieneś wkładać w to cząstkę własnego życia. Jeśli będziesz tańczyć swoje życie, będziesz tańczyć lepiej.

R: Kim jest dobry tancerz tanga?
CG: Dobry tancerz tanga to ten, który słucha muzyki.

R: Czy to jedyne kryterium?
CG: Tak. Tańczymy muzykę, a nie kroki. Każdy, kto uważa, że tańczy dobrze, nigdy nie myśli o kroku, który ma zamiar zrobić, to, na czym mu zależy, to że podąża za muzyką. Widzisz, jesteśmy malarzami, malujemy muzykę stopami. Muzycy grają na instrumencie i używają palców, dłoni. Tancerze używają palców u stóp.

R: Czy nauczanie tanga było trudne w jakimkolwiek momencie twojego życia?
CG: Tak, ponieważ tango nie zawsze było modne. Dotarcie do punktu, w którym jestem dzisiaj, zajęło wiele lat. Teraz mam wiele propozycji oraz zaproszeń i cieszę się z tego, ponieważ spędziłem dużo czasu tańcząc tango. Myślę, że na to zasłużyłem. Tańczyłem tango, zanim stało się popularne i nie zostałem tancerzem ponieważ to było modne. Niektórzy tancerze zaczynali od folkloru lub flamenco, a przeszli do tanga gdy to stało się komercyjnym sukcesem. W moim przypadku tak nie było. Tańczyłem tango, gdy nie było w modzie, a nawet gdy było to politycznie niebezpieczne. Zasługuję więc na to, co sobie wypracowałem. Wypracowałem to przez te wszystkie lata.

R: Czy nauczanie tanga w USA jest inne niż w Argentynie?
CG: W tej chwili myślę, że to jest to samo, ponieważ również w Argentynie stało się ono bardzo komercyjne. Nauczyciele wszędzie próbują zaskoczyć i zaimponować innym. Czasami uczą kroków, których sami nawet by nie zrobili. Mówią, że jeśli uczysz prostych rzeczy, studenci się nudzą. Ale dobry nauczyciel nigdy nie powinien się o to martwić. Powinien nauczyć towarzyskiego, społecznego tango, a nie tanga, aby zaimponować innym. Nie obchodzi mnie, czy na moich zajęciach jest dziesięć, dwadzieścia czy sto osób, sposób w jaki tańczę to sposób w jaki uczę a uczę prostoty. Czasami krok może wyglądać bardzo łatwo i prosto, ale ludzie nie potrafią go powtórzyć, ponieważ prostota nie zawsze jest łatwa.

R: Łatwiej jest tańczyć szybciej niż tańczyć powoli …
CG: Dokładnie. Czasami widzę, że osoba, która tańczy szybko, próbuje ukryć błędy. Tancerz, który tańczy powoli, robi to, ponieważ jest w stu procentach pewny, że to, co robi, jest doskonałe.

R: Większość ludzi tutaj nie rozumie tekstów tango. Czy myślisz, że czegoś im brakuje przez ten brak zrozumienia?
CG: Słuchaj, to proste. Kiedy byłem chłopcem, słuchałem Billa Haleya. Nie znałem angielskiego, ale mogłem stwierdzić, czy piosenka była radosna, smutna, czy romantyczna. Tekst i głos w tangu są bardzo wyraźne i można usłyszeć, kiedy jest romantycznie, nostalgicznie lub smutno. Możesz to poczuć, nawet jeśli nie rozumiesz słów. Powtórzyć to jeszcze raz, należy słuchać nastroju utworu i muzyki. Na przykład, nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego osoba, która tańczy do Miguel Caló robi ganchos kiedy tango mówi o miłości. Gancho to agresja, dlaczego kobieta miałaby się godzić na taką agresję, gdy muzyka opowiada o miłości?

R: A na kim chciałbyś wzrorować swój taniec?
CG: Moją odpowiedzią byłoby nie na mim ale raczej na czym. Moim wzorem byłby sposób w jaki porusza się kot.Widzisz jego łapy i każdy pojedynczy mięsień. Porusza się powoli, ale zawsze jest gotowy do skoku, nie możesz go złapać. Podoba mi się ta powolność ruchu, jest wręcz rytmiczna, jest to coś pięknego do podziwiania i myślę, że wszyscy tancerze powinni próbować to naśladować.

R: Jakie jest twoje ulubione tango?
CG: Trudno mi odpowiedzieć, ponieważ tańczę już bardzo długo. Był czas, kiedy to było „Quejas de Bandoneón”, innym razem „Chiqué”, „La Ultima Cita”, a także „Yunta de Oro”. Jestem bardzo zakochany w muzyce Pugliese, szczególnie „Pata Ancha”.
Jednym z moich ulubionych tang jest Café Domínguez, ponieważ na początku można usłyszeć głos mojego „ojca chrzestnego” Juliana Centeya. Uwielbiam także tanga Miguela Caló, w zasadzie każde z nich. Uwielbiam głos Raúla Beróna a także Alberto Podesta. Uwielbiam Pugliese i Ricardo Tanturi. Ale nie jestem wielkim fanem Biagiego czy Canaro. To nie jest mój rodzaj tanga. Biagi pochodzi z lat 60-tych i nie podoba mi się rytm, jest zbyt ostry. Wolę muzykę, która odchodzi od rytmu, jest bardziej miękka, gładsza, nawet luźniejsza. Nie lubię mocnych znaków ani akcentu w muzyce. Wolę tanga, które bardziej przypominają marzenie, są bardziej ulotne.

R: Czy możesz opisać swoją najlepszą tangową chwilę?
CG: To takie trudne. Przysięgam na Boga, że ​​cieszę się każdym tangiem, które tańczę. Dlatego, kiedy idę na milongę, nie tańczę przez całą noc. Tańczę kilka wybranych tand. Co jest dla mnie ważne to to aby tańczyć dobrze. Jeśli się zmęczyłem, siadam i patrzę, wolę posiedzieć niż źle zatańczyć. Ale jeśli już tańczę, to tak jak zainspiruje mnie muzyka. Potrzebuję tej inspiracji. Tym samym najpierw potrzebuję odpowiedniej muzyki, a potem muszę znaleźć odpowiednią partnerkę. Jeśli nie mogę znaleźć odpowiedniej partnerki, nie będę tańczył. Jeśli nie podoba mi się muzyka, również nie będę tańczyć. Więc wskazanie wam mojego najlepszego momentu w tangu jest niemożliwe, ponieważ dla mnie każde tango jest najlepszą chwilą.

R: Spotkałem ludzi, którzy myślą, że jeśli nie jesteś Argentyńczykiem, nie możesz tańczyć tanga.
CG: Cóż, myślę, że oni są w błędzie od samego początku. Tango było muzyką imigrantów w moim własnym kraju, a więc nie ma narodowości, jej jedynym paszportem są uczucia, a uczucia ma każdy. Pasja to duży plus. Jeśli jesteś osobą pełną pasji i emocji, będziesz tańczyć lepiej. Istnieje takie dość powszechne nieporozumienie, że jeśli tancerz zna wiele kroków, jest dobrym tancerzem. Myślę, że to pomyłka. Oznacza to tylko tyle, że ta osoba ma dobrą pamięć. Wolę takie tango w którym można cieszyć się chwilą, bo wtedy mogę zobaczyć jak moja partnerka zamyka oczy. Mogę zobaczyć, że to dla niej też piękny moment.

R: Jak myślisz, dlaczego niektórzy ludzie są tak namiętni, mają wręcz obsesję na punkcie tanga?
CG: Cóż, jeśli wrócisz do początku tanga, tango definiuje się jako uczucie, „sentimiento”, do którego tańczysz. Więc kiedy zaczynasz taniec, nie zaczynasz od kroku, zaczynasz od uczucia. Dlatego myślę, że nie jesteśmy jak inni tancerze. Inni tancerze przechodzą przez kombinację kroków, tango jest improwizowane, improwizowane do końca i w całości, nie ma żadnych kombinacji. W tangu nie można przejmować się krokami, trzeba skupić się na wyrażaniu emocji, słuchając jednocześnie muzyki. Możesz na kilometr rozpoznać osobę, która na parkiecie myśli już o następnym kroku. A z drugiej strony tancerz, który podąża za muzyką, porusza się w tym samym czasie co jego partner lub partnerka. Będą stanowić jedność. Wiele języków ma takie powiedzenie: „do tanga trzeba dwojga”. Dlaczego nie dwojga do chachy, lub do swinga? Dlaczego to właśnie do tanga trzeba dwojga? Ponieważ w tangu dwa daje jeden.

R: Ostatnie pytanie: Jak chciałbyś by cię zapamiętano jako tancerza?
CG: Tylko jeden sposób: że byłem szczery w moim tańcu.

Podziel się
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
identicon

Maria Kownacka

Z wykształcenia historyczka, z zawodu graficzka, tańczy odkąd pamięta. Kiedy nie tańczy, nie oddycha. Redaktorka Tango Nuestro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

X