Dlaczego podziwiamy kroki, ale kochamy objęcia? — Veronica Toumanova

Ory­gi­nal­ny tekst w j. angiel­skim: „Why we marvel at steps but yearn for embra­ces”, Vero­ni­ca Touma­no­va, verotango.com, 2013.
 Tłu­ma­cze­nie: Lecho­sław Hoj­nac­ki, 2016.

W tan­gu nie ma dwóch jed­na­ko­wych objęć, tak jak nie ma dwóch jed­na­ko­wych tan­ce­rzy. Stu­diu­je­my kro­ki, mamy obse­sję na punk­cie tech­ni­ki, pozy­cji stóp, balan­su, jed­nak wie­rzę iż tym, co przy­cią­ga nas do tan­ga, jest obję­cie. Kie­dy koń­czy­my tan­dę, rzad­ko pamię­ta­my kro­ki, któ­re tań­czy­li­śmy, za to zawsze bar­dzo dokład­nie pamię­ta­my, jak czu­li­śmy obję­cie part­ne­ra. Czę­sto wła­śnie dla­te­go ocze­ku­je­my następ­ne­go tań­ca z tym samym part­ne­rem. To jest praw­da i w odnie­sie­niu do kobiet, i męż­czyzn, jed­nak przy­zna­wa­nie prio­ry­te­tu jako­ści obję­cia nad umie­jęt­no­ścia­mi tech­nicz­ny­mi jest częst­sze u kobiet.

Cóż to jest obję­cie? Nie jest to ani pozy­cja, ani kształt, jest to PRZESTRZEŃ. Prze­strzeń, w któ­rej dwo­je part­ne­rów łączy się by two­rzyć wspól­ny taniec; prze­strzeń inten­syw­nej i bar­dzo pry­wat­nej komu­ni­ka­cji. W tej prze­strze­ni znaj­du­je­my głę­bo­kie połą­cze­nie z dru­gą oso­bą, a cza­sem — głę­bo­ką samot­ność. Nie ma cze­goś takie­go, jak “popraw­ne obję­cie”, cho­ciaż ist­nie­ją obję­cia, któ­re opty­mal­nie pasu­ją do okre­ślo­ne­go sty­lu, dyna­mi­ki, kon­kret­ne­go cia­ła, este­ty­ki wizu­al­nej, nasta­wie­nia i tem­pe­ra­men­tu. Mimo całej tej róż­no­rod­no­ści mogę wyróż­nić trzy istot­ne czyn­ni­ki, któ­re zebra­ne razem kon­sty­tu­ują dobre obję­cie, nie­za­leż­nie od sty­lu (tanecz­ne­go, przyp. tłum.).

Pierw­szym z nich jest kom­fort. Wygod­ne obję­cie to takie, któ­re respek­tu­je two­ją wła­sną ana­to­mię pozwa­la­jąc utrzy­my­wać aktyw­ną lecz natu­ral­ną posta­wę, wol­ną od napię­cia i nie­po­trzeb­ne­go wysił­ku. Ozna­cza to jed­no­cze­śnie, że two­je obję­cie respek­tu­je tak­że ana­to­mię two­je­go part­ne­ra. Dla pro­wa­dzą­cych ozna­cza to pozo­sta­wie­nie wystar­cza­ją­co dużej swo­bo­dy ruchu podą­ża­ją­cej, a tak­że uni­ka­nie wymu­sza­nia zmia­ny jej posta­wy. Kom­for­to­we obję­cie nie jest uści­skiem, nie jest sztyw­ne; jest raczej jak żywe stwo­rze­nie: potrze­bu­je oddy­chać. Dla podą­ża­ją­cych — stwo­rze­nie kom­for­to­we­go obję­cia ozna­cza nie obcią­ża­nie pro­wa­dzą­ce­go wła­snym cię­ża­rem cia­ła, nie uży­wa­nie go jako pod­par­cia przy pivo­tach, a tak­że nie ucze­pia­nie się go w kło­po­tli­wych sytu­acjach. W kom­for­to­wym obję­ciu obo­je part­ne­rzy sto­ją na swo­ich wła­snych nogach i nawet przyj­mu­jąc nachy­lo­ne ku sobie posta­wy milon­gu­ero — nadal są odpo­wie­dzial­ni za wła­sny balans oraz prze­no­sze­nie cię­ża­ru. Dys­kom­fort w obję­ciu jest — wie­rzę — głów­nym powo­dem, dla któ­re­go ktoś odma­wia ponow­ne­go tań­ca lub ponow­ne­go zapro­sze­nia tan­ce­rza.

Dru­gi czyn­nik, to efek­tyw­ność. Efek­tyw­ne obję­cie to takie, któ­re dobrze reali­zu­je swo­je pod­sta­wo­we zasto­so­wa­nie: wysy­ła­nie i odbie­ra­nie impul­sów. Czym dokład­nie jest efek­tyw­ność — zale­ży od tego jak chcesz tań­czyć: od two­je­go sty­lu, języ­ka bodź­ców, inten­syw­no­ści i dyna­mi­ki, jaką pra­gniesz wykre­ować. Oto dla­cze­go obję­cia w tan­go esce­na­rio (tan­go tań­czo­ne na poka­zach sce­nicz­nych, przyp. tłum.) są znacz­nie sil­niej­sze i bar­dziej sta­now­cze, niż w tan­gu tań­czo­nym na milon­gach: muszą na przy­kład umoż­li­wiać sko­ki, uno­sze­nie part­ner­ki, bar­dzo szyb­kie ruchy.

I jesz­cze jed­no. Obję­cia w tan­gu nie nale­ży mylić z połą­cze­niem: połą­cze­nie two­rzy­my cały­mi naszy­mi jeste­stwa­mi, w tym obję­ciem. Para może pozo­sta­wać w połą­cze­niu nawet bez doty­ku. Obję­cie doda­je po pro­stu “kanał fizycz­ny” do połą­cze­nia.

Ucze­nie się two­rze­nia efek­tyw­ne­go obję­cia nie jest łatwą spra­wą ani dla kobiet, ani dla męż­czyzn. Trud­ność zasa­dza się w jego sub­tel­no­ści. Bo aby stwo­rzyć obję­cie praw­dzi­wie efek­tyw­ne, przede wszyst­kim musi być ono zsyn­chro­ni­zo­wa­ne z całą resz­tą two­je­go cia­ła: z tym jak je osa­dzasz na par­kie­cie, jak prze­miesz­czasz jego masę. I dopie­ro to wszyst­ko trze­ba jesz­cze połą­czyć z cia­łem part­ne­ra. W efek­tyw­nym obję­ciu trze­ba się móc posłu­gi­wać drob­ny­mi rucha­mi i sub­tel­nym wyczu­ciem. Moż­na to sobie wyobra­zić jako poru­sza­nie wody w szklan­ce. Gwał­tow­ne ruchy dopro­wa­dzą do roz­la­nia wody, za to drob­ne ruchy w pre­cy­zyj­nie dobra­nych momen­tach mogą wodę wpro­wa­dzić w sil­ny i har­mo­nij­ny ruch. Trze­ba też dzia­łać raczej na pozio­mie obra­zów, inten­cji i kie­run­ków, niż na pozio­mie mecha­nicz­nej mani­pu­la­cji. Więk­szość tan­ce­rzy, w tym nawet wie­lu zaawan­so­wa­nych, wciąż kon­cep­tu­ali­zu­je obję­cie raczej jako “tors z dwoj­giem ramion słu­żą­cy do przy­trzy­ma­nia dru­giej oso­by”, niż coś, co wykra­cza dale­ce poza ana­to­micz­ne czę­ści cia­ła. Dla­te­go też obję­cie u więk­szo­ści tan­ce­rzy jest wpraw­dzie mniej lub bar­dziej funk­cjo­nal­ne, ale jed­no­cze­śnie mało efek­tyw­ne.

To wła­śnie w obję­ciu tkwi coś, co zapew­ne znasz jako “pod­sta­wo­wą zasa­dę” i któ­rej powszech­ną eks­pli­ka­cją jest “męż­czy­zna bie­rze kobie­tę i pro­wa­dzi jej każ­dy ruch”. To bar­dzo nie­efek­tyw­na zasa­da, bo skła­da zbyt wie­le odpo­wie­dzial­no­ści na pro­wa­dzą­ce­go, a zdej­mu­je odpo­wie­dzial­ność z podą­ża­ją­cej. Aby zro­zu­mieć w peł­ni poję­cie efek­tyw­no­ści obję­cia waż­ne jest, aby sobie uświa­do­mić, iż zale­ży ona JEDNAKOWO od oboj­ga part­ne­rów. Ponad­to — nie wol­no pomy­lić wewnętrz­nej pra­cy w obję­ciu z jego widocz­nym na zewnątrz kształ­tem. Sko­pio­wa­nie obję­cia two­je­go ido­la nie spo­wo­du­je, że będziesz tań­czyć podob­nie.

Trze­ci wresz­cie czyn­nik, to czyn­nik ludz­ki. I wła­śnie on czy­ni każ­de obję­cie uni­kal­nym. Możesz imi­to­wać czyjś taniec we wszyst­kim, ale jed­nak wewnątrz obję­cia zawsze pozo­sta­niesz sobą samym. Na two­je obję­cie ma wpływ two­ja uni­kal­na oso­bo­wość, two­je doświad­cze­nie, spo­sób w jaki odno­sisz się do same­go sie­bie i do świa­ta wokół cie­bie. Two­je obję­cie odzwier­cie­dla tak­że wszyst­ko to, jak się czu­jesz ze sobą i inny­mi w tym kon­kret­nym momen­cie, włą­cza­jąc w to two­je oba­wy, poziom poczu­cia bez­pie­czeń­stwa, ambi­cje i inten­cje. Ponie­waż zaś wspól­ne obję­cie jest tak wyso­ce czu­łym na wszel­kie bodź­ce miej­scem na Zie­mi, twój part­ner będzie współ­od­czu­wał to wszyst­ko nawet, jeże­li nie będzie tego świa­dom. Jeże­li pro­wa­dzą­cy odczu­wa stres w związ­ku z trud­ną sytu­acją na par­kie­cie, podą­ża­ją­ca odczu­je to samo — w obję­ciu. Jeże­li podą­ża­ją­ca nie­po­koi się o swo­je umie­jęt­no­ści podą­ża­nia, będzie napię­ta i nie­obec­na dla pro­wa­dzą­ce­go.

Twój czyn­nik ludz­ki jest ponad­to deter­mi­no­wa­ny przez twój kon­tekst, pocho­dze­nie, śro­do­wi­sko, co może ozna­czać prak­tycz­nie cokol­wiek. Ja nie­jed­no­krot­nie byłam iden­ty­fi­ko­wa­na jako Rosjan­ka po spo­so­bie obję­cia. Czę­sto się sły­szy, że rosyj­skie (albo sło­wiań­skie) kobie­ty mają jako­by bar­dzo głę­bo­kie obję­cia, zaś argen­tyń­scy męż­czyź­ni — bar­dzo inten­syw­ne. Sły­szy się histo­rie o peł­nych mocy obję­ciach argen­tyń­skich kobiet oraz o nie­ziem­skich obję­ciach turec­kich męż­czyzn. Jestem zawsze ostroż­na w kwe­stiach ste­reo­ty­pów, bo isto­ty ludz­kie są zbyt skom­pli­ko­wa­ne, by je obja­śnić za pomo­cą pro­stych kate­go­rii naro­do­wo­ści lub przy­na­leż­no­ści kul­tu­ro­wej. Cza­sem rze­czy­wi­stość jest zgod­na ze ste­reo­ty­pem, a cza­sem nie. Kie­dy pocho­dzisz z kul­tu­ry, w któ­rej zachę­ca­no cię do dba­nia o atrak­cyj­ność fizycz­ną, aby aktyw­nie przy­cią­gać i uwo­dzić dru­gą płeć, jeże­li czu­jesz się swo­bod­nie w takiej roli, to doda to two­je­mu obję­ciu uwo­dzi­ciel­skie­go cza­ru. Jeże­li dla odmia­ny pocho­dzisz z kul­tu­ry w któ­rej nie wypa­da uze­wnętrz­niać emo­cji, ale ty oso­bi­ście jesteś oso­bą emo­cjo­nal­nie eks­pre­syj­ną, to two­je obję­cie raczej odzwier­cie­dli two­ją oso­bo­wość, niż przy­na­leż­ność kul­tu­ro­wą. Wie­rzę tak­że, iż “inten­syw­ność” męskie­go obję­cia jest czę­sto dyk­to­wa­na po pro­stu chę­cią trzy­ma­nia kobie­ty moc­no, by uchro­nić ją przed utra­tą balan­su lub odchy­la­nia się w tył pod­czas tań­ca. Kie­dy kobie­ta przy­zwy­czai się do takie­go wspo­ma­ga­nia, w natu­ral­ny spo­sób chce wra­cać do takie­go rodza­ju obję­cia.

Czyn­nik ludz­ki może kom­pen­so­wać brak kom­for­tu i efek­tyw­no­ści, albo wręcz prze­ciw­nie — cał­ko­wi­cie je zruj­no­wać. Jeże­li two­je obję­cie jest nie­zgrab­ne i nie­efek­tyw­ne, ale wyda­jesz się być oso­bą otwar­tą, z pasją i otwar­tym ser­cem, możesz dostar­czyć part­ne­ro­wi miłych wra­żeń. Jeże­li nato­miast masz obję­cie kom­for­to­we i efek­tyw­ne, ale nasta­wie­nie zim­ne i zdy­stan­so­wa­ne, twój part­ner będzie się czuł źle nie­za­leż­nie od two­ich wir­tu­ozer­skich umie­jęt­no­ści. Jakość obję­cia zale­ży tak­że od tego, na ile twój part­ner jest świa­dom two­ich emo­cji i tego, w jaki spo­sób dzia­ła na cie­bie muzy­ka. Jeże­li jakiś utwór pod­krę­ci cię, jest to natych­miast wyczu­wal­ne w two­im obję­ciu.

Jesz­cze jeden aspekt jest cza­sem obec­ny w tan­go­wym obję­ciu: uwo­dzi­ciel­skość. Cza­sem jest mylo­na z czyn­ni­kiem ludz­kim, ale w isto­cie jest tyl­ko jego czę­ścią. Nie czy­ni ona obję­cia bar­dziej kom­for­to­wym, albo bar­dziej fuk­cjo­nal­nym; już raczej bar­dziej elek­try­zu­ją­cym. Jeże­li lubisz oso­bę, z któ­rą tań­czysz i akcep­tu­jesz jej lub jego ero­tycz­ne zain­te­re­so­wa­nie, może to dodać spe­cy­ficz­ne­go sma­ku two­im odczu­ciom. Jeże­li jed­nak ładu­nek ero­tycz­ny jest zbyt sil­ny, taniec sam w sobie może zejść na plan dal­szy. ODCZUWANIE tań­ca może być głę­bo­ko bło­gie, bo para nie tyle tań­czy razem, ile uży­wa tań­ca, aby być razem. Musisz jed­nak uwa­żać z obda­rza­niem swo­je­go obję­cia ero­tycz­nym ładun­kiem, ponie­waż two­je­mu part­ne­ro­wi może się to spodo­bać, albo wręcz prze­ciw­nie, może się poczuć nie­kom­for­to­wo lub zwy­czaj­nie znu­dzo­nym. Obję­cie, zwłasz­cza bli­skie obję­cie, jest mikro­śro­do­wi­skiem deli­kat­nym i intym­nym, któ­re bar­dzo łatwo może się stać dusz­ne i nie­mi­łe.

Zde­cy­do­wa­nie inten­cja, jaką wkła­dasz w obję­cie, jest tym, co spra­wia, że twój part­ner czu­je się pożą­da­ny albo samot­ny, akcep­to­wa­ny albo osą­dza­ny. Ist­nie­je jed­na pod­sta­wo­wa rzecz, któ­ra zawsze pomo­że usta­lić dobrą komu­ni­ka­cję mię­dzy part­ne­ra­mi nie­za­leż­nie od tego, jak niskie są two­je umie­jęt­no­ści. Jest to wia­do­mość, któ­rą part­ne­rzy nie­wer­bal­nie prze­ka­zu­ją sobie wza­jem­nie pod­czas two­rze­nia obję­cia i w trak­cie tań­ca. Wia­do­mość ta prze­ka­zy­wa­na przez pro­wa­dzą­ce­go podą­ża­ją­cej odczy­tu­je się jako “zaufaj mi”, a od podą­ża­ją­cej do pro­wa­dzą­ce­go — jako “ufam ci”.

Dla­cze­go zaufa­nie jest takie waż­ne? Jest to ści­śle zwią­za­ne z samą esen­cją dwóch ról tan­ce­rzy.

Pro­wa­dzą­cy jest odpo­wie­dzial­ny za ruch w parze. Nauczy­cie­le mówią pro­wa­dzą­cym, aby całą uwa­gę poświę­ci­li podą­ża­ją­cym po to, aby pomóc im czuć się jak gdy­by byli jed­no­ścią, aby mogli myśleć o parze jako jed­nej poru­sza­ją­cej się cało­ści. Podą­ża­ją­ca wyra­ża sie­bie we wła­snym ruchu, któ­re­go plan jest pro­po­no­wa­ny przez pro­wa­dzą­ce­go, a zatem jej wła­sny ruch jest mani­fe­sta­cją inten­cji pro­wa­dzą­ce­go. To nie ozna­cza, że podą­ża­ją­ca jest waż­niej­sza, a pro­wa­dzą­cy gra jedy­nie rolę pomoc­ni­czą, gdyż to jed­nak on pro­wa­dzi każ­dy jej ruch. To nie ozna­cza tak­że, że podą­ża­ją­ca jest zale­d­wie instru­men­tem, ponie­waż i tak poru­sza się w spo­sób sto­sow­ny do jej wła­snych chę­ci i umie­jęt­no­ści. Obo­je są jed­na­ko­wo waż­ni i po pro­stu nie mogli­by ist­nieć bez sie­bie nawza­jem.

Kie­dy uwa­ga pro­wa­dzą­ce­go zwra­ca się zbyt­nio w kie­run­ku kro­ków i jego wła­sne­go ruchu, podą­ża­ją­ca nie­uchron­nie poczu­je, że jest wyko­rzy­sty­wa­na jako narzę­dzie. W takiej sytu­acji każ­dy “nie­pra­wi­dło­wy krok” będzie odczu­wa­ny jako pomył­ki i błę­dy przez obo­je part­ne­rów.

Jeże­li zamiast tego cała uwa­ga pro­wa­dzą­ce­go kie­ru­je się w stro­nę ruchu podą­ża­ją­cej w trak­cie jego sta­wa­nia się, “pra­wi­dło­we kro­ki” zatra­ca­ją zna­cze­nie, “pomył­ki” prze­sta­ją być pomył­ka­mi: zaczy­na­ją być czę­ścią wspól­nej impro­wi­za­cji.

Jeże­li uwa­ga podą­ża­ją­cej sku­pia się zbyt­nio na tym, co “odczy­tu­je” u part­ne­ra, na świa­do­mym zro­zu­mie­niu jego pro­po­zy­cji, zapo­mi­na o swo­im głów­nym zada­niu: szyb­kim i ufnym reago­wa­niu na suge­stie pro­wa­dzą­ce­go — ruchem. Dla­te­go pro­wa­dzą­cy powi­nien utrzy­my­wać podą­ża­ją­cą w poczu­ciu, że on wie co czy­ni, że będzie to przy­jem­ne oraz, że będzie ją chro­nił przed nie­prze­wi­dzia­ny­mi oko­licz­no­ścia­mi. Podą­ża­ją­ca zaś, ze swo­jej stro­ny, powin­na się świa­do­mie zato­pić w grze pro­po­no­wa­nej przez pro­wa­dzą­ce­go, być sobą, a jed­no­cze­śnie pozwo­lić pro­wa­dzą­ce­mu wyra­żać jego inten­cje.

Aby tań­czyć tan­go, podą­ża­ją­ca musi się wyzbyć obaw, zaś aby jej w tym pomóc, pro­wa­dzą­cy musi budzić zaufa­nie. Jeże­li podą­ża­ją­ca nie tań­czy, pro­wa­dzą­cy tak­że tań­czyć nie może.

Jed­no z naj­lep­szych odczuć jakie podą­ża­ją­ca może dać pro­wa­dzą­ce­mu, to poczu­cie CAŁKOWITEJ WOLNOŚCI eks­pre­sji. Cał­ko­wi­ta wol­ność nie ozna­cza uwol­nie­nia się od podą­ża­ją­cej; para­dok­sal­nie ozna­cza peł­ne “bycie razem” z podą­ża­ją­cą bez żad­ne­go uszczerb­ku dla pozo­sta­wa­nia dwie­ma oddziel­ny­mi indy­wi­du­al­no­ścia­mi. Takie poczu­cie wol­no­ści wyni­ka z uczu­cia, że każ­da suge­stia jest w peł­ni rozu­mia­na przez podą­ża­ją­cą i nie tyl­ko rozu­mia­na, ale wzmac­nia­na i udo­sko­na­la­na. Tan­go jest kon­wer­sa­cją. Aby było satys­fak­cjo­nu­ją­cą kon­wer­sa­cją, jed­na oso­ba musi dawać impuls, zaś dru­ga musi rozu­mieć ideę i roz­wi­jać ją.

Jed­no z naj­lep­szych odczuć, jakie pro­wa­dzą­cy może dać podą­ża­ją­cej, to poczu­cie posia­da­nia PEŁNEJ UWAGI z jego stro­ny. Czę­sto sły­szę kobie­tę mówią­cą: “chcia­ła­bym, żeby nie pró­bo­wa­li tych wszyst­kich wymyśl­nych kro­ków, tyl­ko żeby po pro­stu byli ze mną”, co nie ozna­cza, że kobie­tom się nie podo­ba­ją róż­no­rod­ne tan­go­we krocz­ki, a tyl­ko, że nie lubią być wyko­rzy­sty­wa­ne jako narzę­dzie. Czy­tel­nik mógł­by sobie zadać pyta­nie, czy to nie sprzecz­ność. Bo jak­że pro­wa­dzą­cy miał­by poświę­cić całą swo­ją uwa­gę podą­ża­ją­cej, jeże­li wszyst­ko cze­go chce, to peł­na wol­ność eks­pre­sji? Wła­śnie tu jest zawar­ta isto­ta rze­czy: to wła­śnie ruch podą­ża­ją­cej jest eks­pre­sją pro­wa­dzą­ce­go. Jeże­li pro­wa­dzą­cy to rozu­mie, wszyst­ko nabie­ra sen­su. To wyja­śnia tak­że, dla­cze­go nie­któ­rzy pro­wa­dzą­cy twier­dzą, iż są w sta­nie spra­wić, aby podą­ża­ją­ca tań­czy­ła tak, jak ona sama chce tań­czyć, bo tak dostra­ja­ją swo­ją uwa­gę do poru­sza­nia się podą­ża­ją­cej, że czu­ją jej wewnętrz­ną logi­kę, spo­sób, w któ­ry ona inter­pre­tu­je muzy­kę i jak posłu­gu­je się wła­sną ener­gią, a w efek­cie są w sta­nie prze­czuć z góry, jak ona chcia­ła­by wyra­zić sie­bie w tań­cu.

Opi­sa­ne trzy czyn­ni­ki (kom­fort, efek­tyw­ność i czyn­nik ludz­ki) teo­re­tycz­nie wyglą­da­ją na oddziel­ne kry­te­ria, ale w prak­ty­ce tak nie jest. Wpły­wa­ją na sie­bie wza­jem­nie i mogą się wza­jem­nie kom­pen­so­wać. Wygod­ne obję­cie nie­ko­niecz­nie musi być efek­tyw­ne, jed­na­ko­woż efek­tyw­ne obję­cie zwy­kle jest wystar­cza­ją­co wygod­ne. Ludz­kie cechy takie jak uwa­ga i wraż­li­wość poma­ga­ją stwo­rzyć zasad­ni­czo bar­dziej efek­tyw­ne obję­cie, po pro­stu dla­te­go, że jeste­śmy dzię­ki nim bar­dziej świa­do­mi ruchów swo­je­go part­ne­ra. Wygod­ne obję­cie zwy­kle towa­rzy­szy miłym cechom ludz­kim po pro­stu z uwa­gi na sza­cu­nek dla posta­wy part­ne­ra.

Obję­cie w tan­gu jest mate­rią zło­żo­ną, udo­sko­na­la­nie go jest zada­niem trud­nym, ale fascy­nu­ją­cym. Wciąż coraz wię­cej tan­ce­rzy uświa­da­mia sobie, że jak­kol­wiek wie­le rado­ści może­my czer­pać z roz­ma­itych tan­go­wych krocz­ków, to jed­nak pod­sta­wą jest obję­cie i to wła­śnie do nie­go zawsze wra­ca­my.

 


Not­ka od redak­cji: To nie jest nowy tekst, wie­lu z Was mogło się już z nim spo­tkać, w ory­gi­na­le lub tłu­ma­cze­niu, wcze­śniej. Zde­cy­do­wa­li­śmy się jed­nak na jego „re-publi­ka­cję” tutaj ponie­waż uzna­je­my, że nadal jest pięk­ny, aktu­al­ny i waż­ny. Mamy nadzie­ję, że przy­pad­nie wam do gustu bo pla­nu­je­my kolej­ne publi­ka­cje tek­stów Vero­ni­ki 😉 

Dzię­ku­je­my Lecho­sła­wo­wi za zgo­dę na publi­ka­cję oraz pra­cę nad tłu­ma­cze­niem. Zapra­sza­my na jego stro­nę gdzie znaj­dzie­cie wie­le cie­ka­wych i war­to­ścio­wych infor­ma­cji etaniec.org!

Pogru­bie­nia pocho­dzą od tłu­ma­cza.

Podziel się
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
identicon

Lechosław Hojnacki

Bielszczanin. Szereg lat temu zobaczył ocho i gancho i ? nieuleczalnie zachorował na tango. Dziś jest też współorganizatorem jednej z milong w Bielsku-Białej i TJ-em. Prowadzi witrynę etaniec.org

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

X