O cudzie objęcia. Terpsichoral Tangoaddict

Autor­ka tek­stu: Terp­si­cho­ral Tan­go­ad­dict
Tłu­ma­cze­nie tek­stu: Patry­cja Kamiń­ska

Czę­sto wyda­je mi się, że obję­cie to rodzaj cudu. Cho­ciaż wie­le osób roz­pra­wia­ją­cych o tan­gu wyda­je się zadzi­wio­nych, a nawet złych, że nie każ­dy chce obej­mo­wać każ­de­go, ja przy­glą­dam się, w jaki spo­sób ludzie się obej­mu­ją, i jestem zasko­czo­na i zachwy­co­na fak­tem, że więk­szość z nas bie­rze tak wie­le róż­nych osób w swo­je ramio­na. Że łapie­my kon­takt wzro­ko­wy z obcą oso­bą po prze­ciw­nej stro­nie sali, sygna­li­zu­je­my goto­wość wyra­zem twa­rzy, i pozwa­la­my jej podejść, sta­nąć , owi­nąć się ramio­na­mi, przy­tu­lić gło­wę do szyi, ująć dłoń ufnie jak dziec­ko. Zamy­ka­my oczy i pozwa­la­my komuś obce­mu na oto­cze­nie nas naj­cie­plej­szym i naj­mil­szym z uści­sków, bez naj­mniej­sze­go opo­ru, bez drże­nia, bez śla­du oba­wy przed nie­do­mó­wie­niem. Nie ma ani chwi­li na nego­cja­cje – „tyl­ko tak bli­sko i ani ciut bli­żej” – kie­dy decy­du­je­my o opty­mal­nym dystan­sie. Och nie, pod­cho­dzi­my od razu do naj­bliż­szej odle­gło­ści do jakiej podejść może­my, będąc cią­gle w try­bie abso­lut­nej łagod­no­ści. Nie jest to z pew­no­ścią dziw­ne, że nie chce­my tego robić z abso­lut­nie każ­dym, zupeł­nie przy­pad­ko­wo, że wpierw obser­wu­je­my i wybie­ra­my. Nie jest zasko­cze­niem to, że szcze­gól­nie chęt­nie obej­mu­je­my przy­ja­ciół i dro­gie nam oso­by. To, co jest zaska­ku­ją­ce, to to, jak cie­pło obej­mu­je­my zupeł­nie obcych. Zasta­na­wia­ją­ce jest to, że obję­cie jest moż­li­we z tylo­ma ludź­mi: dzie­siąt­ka­mi w cią­gu jed­ne­go wie­czo­ru.

Nie­za­leż­nie od tego, jak czę­sto wcho­dzę w obję­cie, jak dużo tań­czę, jak dużo ćwi­czę z moim part­ne­rem nad szcze­gó­ła­mi naszej posta­wy i usta­wie­nia dło­ni, to nigdy nie jest tyl­ko trzy­ma­nie tanecz­ne. Nigdy. Ono zawsze ma jakość praw­dzi­we­go przy­tu­le­nia. Nigdy nie zapo­mi­nam, że jest to gest czu­ło­ści, soli­dar­no­ści, kom­for­tu, ero­ty­zmu, czy­stej miło­ści. Na począt­ku tan­dy zawsze jest ten moment pozna­nia, pierw­sze­go kon­tak­tu, tu jesteś, już nie jeste­śmy na Vul­ca­nie. Deli­kat­na bro­da przy moim policz­ku, mięk­ki brzu­szek na któ­rym rado­śnie mogę spo­cząć jak na łóż­ku wod­nym, deli­kat­na szczu­płość dooko­ła któ­rej mogę się zawi­nąć, jędr­ne kon­tu­ry i zna­jo­ma twar­dość musku­lar­nej klat­ki pier­sio­wej, dłu­gie pasma wło­sów wymy­ka­ją­ce się z kucy­ka i łasko­czą­ce mnie w ucho, wło­sy na czub­ku mojej gło­wy przy­cze­pio­ne jak rzep do bro­dy wyso­kie­go męż­czy­zny, szpic koł­nie­rzy­ka dzia­bią­cy mnie w szy­ję tak, że muszę ostroż­nie dopa­so­wać swo­je usta­wie­nie, dłoń deli­kat­nie ale zde­cy­do­wa­nie umiej­sco­wio­na na moich ple­cach, moja lewa pierś bar­dzo deli­kat­nie przy­płasz­czo­na, moja dłoń ota­cza­ją­ca urwi­ście zakoń­czo­ną łopat­kę, pal­ce roz­ło­żo­ne na ple­cach, goto­we aby doty­kać i czuć. Nie bez powo­du każ­dy taniec zaczy­na się i koń­czy bli­skim obję­ciem.
To nie jest tyl­ko kon­wen­cja, moi przy­ja­cie­le.
To wię­cej niż posta­wa.
To jest rze­czy­wi­ste.

Podziel się
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
identicon

Tango Nuestro

Tango Nuestro jest serwisem poświęconym tangu argentyńskiemu w Polsce. Znajdziesz u nas katalog milong i instruktorów w całym kraju, informacje na temat nadchodzących wydarzeń, bazę ciekawych artykułów, tablicę ogłoszeniową i wiele innych ciekawych treści.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

X