Dla mnie tango po prostu się zdarza – wywiad ze Slavą Ivanovem

Na początku też było tak łatwo?

(i znowu ten śmiech) Jak już wspominałem, zupełnie tego nie planowałem. To była nieoczekiwana i niespodziewana decyzja.

I na dodatek nie Twoja.

Właśnie! Ale pomyślałem sobie: ok, dlaczego nie! Może uda mi się przyczynić trochę do tego, ze świat będzie lepszy! Żartuję oczywiście. Prawdą jest jednak, że miałem rzeczy czy przemyślenia, którymi chciałem się z ludźmi podzielić. Samo uczenie zmusiło mnie jednak do jeszcze głębszej analizy, do zastanowienia się i zrozumienia tego, czego i jak będę uczył. Jest taki dowcip, co prawda nie o tangu, ale o nauczycielu, który żali się swoim kolegom, że ma klasę kompletnych idiotów. Tłumaczył im pewne zagadnienie raz, i nic, drugi, też nic, za trzecim już nawet on zrozumiał o co w tym wszystkim chodzi a oni nadal nic… Tak to właśnie jest z tym uczeniem, to nie tylko my tłumaczymy coś innym ale dzięki temu, że coś tłumaczymy, często na wiele sposobów, sami zaczynamy dane zagadnienie rozumieć lepiej i głębiej.

Znana i powszechna prawda, że nauczyciele też się cały czas uczą i szkolą…

Dokładnie tak!

Slava, bardzo ci dziękuję za wywiad i poświęcony czas.

Cała przyjemność po mojej stronie. Mogę coś jeszcze dodać?

Oczywiście

Chciałem po prostu powiedzieć jak bardzo mi się u was [w sensie w Polsce] podoba! Odwiedzam Polskę dość często i za każdym razem, gdy mijam granicę, lubię to uczucie, że znowu rozumiem znaki drogowe, że nazwy zaczynają brzmieć znajomo. Podoba mi się też idea, która nie wiem czy pochodzi z Poznania, ale tu jest chyba najbardziej rozpowszechniona, grania trzech a nie czterech tang w ciągu jednej tandy. Myślę, że to fantastyczny pomysł, szczególnie dla mniejszych społeczności tangowych. Postaram się zaproponować to rozwiązanie nawet u siebie, może nie na wszystkich milongach, ale możemy stworzyć taką raz w tygodniu „w polskim stylu”.

Urzekła cię Polska?

Absolutnie! Bardzo doceniam to, jak ludzie zachowują się i pracują na zajęciach, jak są uważni oraz to, jak korzystają ze zdobytych informacji. Jak się rozwijają. Tango w Polsce jest bardzo żywe i bardzo młode. W ciągu ostatnich dwóch dni miałem okazję być na dwóch wspaniałych milongach i nie mówię tego z grzeczności!

Poza tym ja bardzo lubię spacerować, gdzie tylko mogę chodzę piechotą i zawsze obserwuję twarze ludzi, których mijam po drodze. W wielku krajach czy miastach jakie odwiedziłem ludzie się “chowają”, nikt nie jest zainteresowany ani tobą ani otoczeniem. Ale w Polsce ludzie interagują, odpowiadają, nie spuszczają wzroku gdy ich mijam. Podobnie jest z polską społecznością tangową, jest żywa i pełna energii.

Przyznam, że to dla mnie zaskakująca obserwacja ale bardzo się cieszę, że ci się u nas podoba. Rozumiem, że chętnie wrócisz?

Bardzo chętnie, kiedy tylko będę mógł

Podziel się
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
identicon

Maria Kownacka

Z wykształcenia historyczka, z zawodu graficzka, tańczy odkąd pamięta. Kiedy nie tańczy, nie oddycha. Redaktorka Tango Nuestro.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

X