Co może dać tango? Wywiad z Tereską i Jackiem Mazurkiewiczami

Ania: Dlaczego warto tańczyć tango? Nauka jest trudna i żmudna. To nie salsa. Nie ma natychmiastowej przyjemności.

Jacek: Każdy chyba ma inaczej. Dla mnie przyjemne było już to, że chcę coś osiągnąć. Miałem niesamowitą ambicję, żeby nauczyć się tańczyć.

Ania: Kłóciliście się?

Jacek: Jak cholera!

Tereska: Kto? My?! W życiu! (znowu ten szelmowski uśmiech :)). Co Ty mówisz takie rzeczy?! My się chcieliśmy pozabijać! Ale kłócić się?!

Jacek: To nie tylko my. Byliśmy na obozie w Rajgrodzie. Kurs prowadził Thierry le Cocq. Była z nami para z Gdańska. Oni i my tak się kłóciliśmy, tak drzwi trzaskały, że prawie trzeba je było wymieniać.

Tereska: Tak? A o co myśmy się tak kłócili?

Jacek: O wszystko.

Ania: Ale przetrwaliście. Po co Wam to tango?

Jacek: Dla nas teraz to jest duża część życia. Ma u nas szczególne miejsce, bo uratowało Teresce życie. Atak serca miała o 2.30 w nocy. Gdyby to było w domu, podczas snu, już by nie żyła. A że było to na milondze, ponad 100 osób, kilku lekarzy, ratownicy medyczni i wodni?

Tereska: I stewardessa, która jest ćwiczona w takich rzeczach.

Jacek: Czyli były osoby, które profesjonalnie uratowały Teresce życie. Dostała drugie, jak w grze komputerowej. Nigdy im tego nie zapomnę i będę wdzięczny dozgonnie!!! Tango jest dla Tereski jedną z form aktywności fizycznej.

Ania: Skoro poruszyłeś ten temat, to powiem Ci, że wiele osób z naszego środowiska Cię podziwia, że masz cierpliwość do? czasami niełatwych zachowań Tereski?

Tereska (z prawdziwym zaciekawieniem): A co ja takiego robię?

Ania: Potrafisz coś powiedzieć, aż fleki odpadają. A wygląda na to, ze Jacek się Tobą w pełni opiekuje, bo tak chce. Statystyki są takie?

Jacek: Znam je. 9 na 10 kobiet w sytuacji ciężkiej choroby partnera zostaje, 9 na 10 mężczyzn odchodzi.

Ania: No właśnie. Dlaczego Ty jesteś ten jeden?

Jacek (bez namysłu): Może ja nie jestem facetem? (to by mi raczej do głowy nie przyszło?)

Tereska: Ha! Ha! Ha! Widzisz? Wydało się!

Jacek: Zewnętrzne atrybuty wcale nie muszą iść w parze z psychiką. Może ja mam psychikę kobiety? Jestem bardzo opiekuńczy. Byłem taki w stosunku do mojej matki, do córki (Agnieszki, tanguery i dj-ki), jestem w stosunku do żony. Taki jestem. Teraz zostałem dziadkiem. Może to jest kwestia wychowania? Mojego wieku? Pewnej kultury i tradycji? Kiedy braliśmy ślub, składaliśmy przysięgę. A jej słowa brzmią między innymi: w zdrowiu i w chorobie aż do śmierci. Ja z tą przysięgą zgadzałem się wówczas i zgadzam się dzisiaj. Nie robię tego pod przymusem czy z powodu presji społecznej. Robię to z własnej nieprzymuszonej woli, wręcz sprawia mi to radość, że się mogę opiekować moją żoną.

Ania: Kto kogo znalazł? Ty Tereskę czy Tereska Ciebie?

Jacek: Uhuhu!!! Uałała? (oho! Będzie gorąco!) Poznaliśmy się na studiach. Ja ją wypatrzyłem?

Tereska: Ja go wypatrzyłam!

Jacek: ?bo chodziła bez biustonosza w takiej niemal przezroczystej bluzce i miała piękne sterczące cycki. Wodziłem za nimi wzrokiem i tak mi ślina ciekła?

Tereska: …a ja za nim chodziłam?

Jacek: ?a potem spotkaliśmy się w akademiku. Jak chciałem ją zaczepić, to mi powiedziała, że nie dla psa kiełbasa.

Tereska: Bo z jakąś babą siedział! Jaka ja byłam wściekła! Ja tu, rozumiesz, myślę, że jakieś bara-bara, a on z obcą babą! No wyobrażasz sobie?!

Ania: I co?

Obydwoje zgodnie: I poszliśmy do łóżka.

Jacek: A potem, ponieważ moi rodzice uważali, że małżeństwo z Tereską będzie mezaliansem, wyprowadziłem się z domu i mieszkałem w akademiku na waleta, choć jestem warszawiakiem. Takie były czasy, że nawet zalegalizowano waleta w akademiku. Walet legalny nie miał przyznanego miejsca, ale za nie płacił. Teraz pewnie nie wiedzą, co to jest.

Ania: Wiedzą. Mój syn waletuje u dziewczyny, ale chyba jako walet nielegalny.

Jacek: To nie koniec. Moja babcia i moi rodzice chcieli za mnie wydać pewną Amerykankę. Jej babcia, znajoma mojej, dwa razy przywiozła ją do Polski. Oni zaprosili mnie do Stanów i u nich mieszkałem. Uświadomiłem tę dziewczynę, że się z nią nie ożenię. Po 4 miesiącach wróciłem. Wiedziałem, że chcę z Tereską spędzić resztę życia.

Ania: Pozwoliłaś mu jechać do innej baby i go nie zabiłaś?

Jacek: Zaraz! Byliśmy wolni, nie mieliśmy ślubu. A potem Tereska pojechała na rok do Australii. Już jako żona. Poza tym ja nie jechałem do innej! Powiedziałem, że dostałem zaproszenie i chcę jechać. Nie jadę tam się żenić!

Ania: Uwierzyłaś mu?

Tereska (z dużym wahaniem): No, powiedzmy.

Jacek: Wtedy to była wielka szansa: wyrwać się z bloku wschodniego?

Tereska: ?i kupić sobie dżinsy.

Jacek: I pracować, zarobić, kupić sobie trochę fajnych rzeczy. A że przy okazji była tam dziewczyna, wobec której rodziny miały pewne zapędy? Ja pojechałem, żeby skorzystać z zaproszenia, a nie żeby się żenić.

Tereska: Potem Jacusia z domu wyrzucili hehehe?

Jacek: Sam się wyrzuciłem!

Tereska: A potem byłam najlepszą synową.

Ania: Co poradzilibyście ludziom, którzy zapytaliby o receptę na przetrwanie w związku? Przecież wiadomo, że przeżywa się różne chwile, etapy, trudności.

Tereska: Trzeba mieć do siebie zaufanie, często się bzykać, nie robić wymówek bez powodu?

Ania: A jak jest powód to już można?

Jacek: Jest taka fundamentalna podstawa dobrego przeżycia, że trzeba się komunikować. Bez tego narastają problemy. Musi być tolerancja, ale nie całkowita. Zdrowy rozsądek, jak wszędzie.

Ania: Teresko, a Ty nie byłaś nigdy zazdrosna?

Jacek: Była jak cholera. Teraz nie jest w ogóle. Myślę, że dlatego, że jak miałem okazję odejść ? i inni mówili, że by to zrobili ? ja zostałem, więc uwierzyła, że ją kocham.

Tereska: Ale kiedy miałbyś odejść?

Jacek: Jak byłaś bardzo chora.

Tereska: Nawet bym tego nie zauważyła.

Jacek: To tym bardziej nie mogłem odejść. Wracając do miłości: tango zezwala na intymny kontakt z inną kobietą niż żona, bez potrzeby ganienia go. Po dziesięciu latach tych różnych intymnych kontaktów stwierdzam, że moja żona jest moją właściwą partnerką: życiową i tangową. Na koniec apel do partnerek: nie dotańczajcie! Nie domyślajcie się i nie zgadujcie, tylko czekajcie i dajcie się poprowadzić!

Tereska: I niech się na facetach nie wieszają i nie kopią ich w kolana.

Ania: Dlaczego z jednymi kopię się kolanami, a z drugimi nie?

Jacek: Może być wiele powodów.

Tereska: Chodzenie na zgiętych nogach.

Jacek: Tak, jeśli partnerka chodzi na ugiętych nogach i odsuwa się plecami od partnera, będzie go kopać w kolana. Ale wtedy kopie się z każdym, a nie tylko z niektórymi. Może być złe wyprowadzenie kroku przez faceta, kiedy zaczyna od kolana. Nogę do kroku wyprowadza się z pachwiny i sunie się piętą po podłodze, z przeprostowanym kolanem. Ale tu już wchodzimy w uczenie.

Ania: Teresko, chcesz coś jeszcze powiedzieć?

Tereska: Ja już się nagadałam.

Ania: To na koniec powiedz, co tango może komuś dać?

Tereska (patrząc mi w oczy, z łagodnym uśmiechem, ściszonym głosem): Nie wiem, co może dać Tobie. Mnie dało to, że mój mąż mnie jeszcze bardziej pokochał.

Jacek Mazurkiewicz, inżynier budownictwa lądowego, od lat jako project manager lub dyrektor projektów pracuje w budownictwie kubaturowym, komercyjnym (budowa biurowców, hoteli, galerii handlowych), w czasie studiów pracował jako nauczyciel w technikum. Od siebie dodaje: „Tereska jest najpiękniejszą kobietą na świecie. I więcej nie trzeba pisać. Może tylko to, że 3,5 roku temu umarła, a dzięki ludziom dostała drugie życie. Grałem na akordeonie i pianinie. Ładnych parę lat. Sprawiało mi to przyjemność. Nigdy nie chciałem zostać wirtuozem instrumentu!!! Wciąż wiem że mogę jeszcze lepiej grać. Ale czy mi się chce?”.

Podziel się
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
identicon

Anna Kossak

Psycholog, trener i coach. Autorka książki "Pasja budzi się nocą". Doświadczona miłośniczka życia, kochająca zwierzęta, podróże i tango argentyńskie.

Jedna myśl na temat “Co może dać tango? Wywiad z Tereską i Jackiem Mazurkiewiczami

  • 20 października 2014 o 16:00
    Permalink

    Rewelacyjny wywiad i bardzo interesujące uwagi, wskazówki oraz refleksje. Artykuł świetny i godny polecenia do przeczytania zarówno osobom usiłującym tańczyć jak i tańczącym tango. Aniu, Tereniu i Jacku moje szczere gratulacje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

X