Co może dać tango? Wywiad z Tereską i Jackiem Mazurkiewiczami

Ania: Moje pierwsze tangowe wrażenie WOW to byłeś Ty w Equilibrum. Tańczyłeś z jakąś dziewczyną, której nie pamiętam. Za to Ciebie tak, a to dziwne, bo zwykle zwraca się uwagę na kobietę, to ją bardziej widać w tangu. A ja zwróciłam uwagę na Ciebie, bo nie dość, że świetnie ją prowadziłeś i dobrze wyglądałeś, to miałeś zarąbiste spodnie!

Jacek: (śmiech) A! Strój to jest odrębna sprawa! Kobiety ubierają się starannie, natomiast faceci w 30% też, nawet czasem ładnie, ale pozostałe 70% to masakra. Fajnie jest, jak mężczyzna się postara. To jest sprawa pewnego szacunku. Jak idę tańczyć z pięknie ubrana kobietą, to nie na miejscu jest, jak będę w wyciągniętych portkach z krokiem w kolanach.

Ania: To zależy! W Equ byłeś w dżinsach z niższym krokiem i takie spodnie są super!

Jacek: Tak, ale to są specjalne spodnie przywiezione z Argentyny i są pewnego rodzaju strojem organizacyjnym dla „nłewowców”. Mówię o zwykłych dżinsach?

Ania: ?wyświechtanych w autobusie przez tydzień dojazdów do roboty. A co z podkoszulkiem?

Jacek: To w ogóle nie jest właściwy strój dla mężczyzny, pomijając imprezy sportowe lub sytuacje rekreacyjne . Spodnie i czysta koszula.

Ania: Przydałoby się mieć ze trzy na zmianę.

Jacek: To byłoby fajne, ale? mnie się nie chce zmieniać. Chociaż są tacy, co pocą się na śmierdząco i jeszcze robią pachami kaczuszki? Pamiętasz takiego jednego?

Ania: Tego, co nie dość, że upiornie śmierdział, to jeszcze latał w poprzek parkietu tangiem towarzyskim? Tak, ale to jest kwestia organizatora, żeby takiej osobie zgrabnie podziękować.

Jacek: To jest też kwestia nauczycieli. Jakub na wszystkich kursach ma pogadanki o stroju, higienie, alkoholu, jedzeniu lub unikaniu pewnych potraw przed milongą. Uczenie spraw socjalnych jest równie ważne jak uczenie samego tanga.

Ania: Coś jeszcze chcesz dodać? Odgrażałeś się, że będzie kontrowersyjnie, a tu grzecznie jak na podwieczorku pensjonarek z dobrego domu.

Jacek: Bo nie zadałaś takich pytań.

Ania: (Ups? Wyszła ze mnie nudziara…) Czyli jakich?

Jacek: Nie wiem. To Ty jesteś redaktor naczelna, to pytaj.

Tereska: Czy na milongach czasem się bzykają! (Hmmm? No dobra, sama chciałam?)

Jacek: Ja wiem o jednym razie, słyszałem to, w kiblu, w? (cenzura!).

Tereska: Tam nie jest wygodnie! Trzeba tak jakoś na stojaka?

Ania: Teresko, te baby? Jak tańczą, to niektórym różne rzeczy do głowy przychodzą?

Tereska: No!

Ania: Myślisz, że na Jacka „takie” zakusy bywały?

Tereska: Oczywiście! Była jedna pani, która sobie upatrzyła mojego męża. Przyszła do mnie i powiedziała, żebym spadała, bo od teraz on będzie jej.

Ania: Żartujesz?!

Tereska: (bardzo poważnie) Nie. Potem spotkałam ją w innym lokalu, stała w drzwiach. Ja do niej grzecznie mówię: przepraszam, chcę przejść. A ona stoi i patrzy na mnie wyzywająco. Wiec wyszłam razem z nią.

Jacek: My technicznie może jeszcze mamy dużo mankamentów, ale siłowo niewiele par ma z nami szanse.

Ania: Przywaliłaś jej? (Tereska z godnością kiwa głową).

Jacek: Ja mam szczęście. Udało mi się w tangu całkowicie odseparować sprawy damsko-męskie od tańca. Może to jest sprawa wieku, a może nastawienia?

Tereska: Ja bym powiedziała, że wieku. Jeszcze to po głowie chodzi, ale już nie tak.

Jacek: W tangu kobieta nie działa na mnie w sensie erotycznym, tylko w innym.

Ania: Co robisz, jak czujesz, że kobieta chce przekroczyć tę granicę?

Jacek: Myślę, że już jej nie chce przekraczać.

Ania: Już się nauczyły heh (no nic dziwnego!). A wcześniej?

Jacek: Zdarzało się, ale to nigdy nie było jakieś szczególnie wyzywająco-nachalne. Może było to przypadkiem, a może lekka próba… Nie wiem.

Ania: Są kobiety, które nie pozwalają swoim mężczyznom tańczyć z innymi, żeby nie prowokować tego typu sytuacji.

Jacek: Znam taką jedną, to nasza koleżanka z kursu. I to jest dziwne, bo ona z innymi tańczy, a jemu nie pozwala.

Ania: Jesteście tyle lat w tym środowisku, różne układy widzieliście. Pary się tworzą i rozpadają. Czyli tango sprzyja temu, żeby te granice przekraczać. Czasem człowieka może świerzbić?

Jacek: Osobiście uważam, że środowisko tangowe jest chore psychicznie, bo w większości składa się z życiowych nieudaczników.

Tereska: Całe mnóstwo rozwodników szukających nowych partnerek?

Jacek: ?starych kawalerów albo starych panien.

Ania: Albo jestem ślepa, albo mało spostrzegawcza, ale ja nie zaobserwowałam, żeby ludzie przychodzili tu po to, aby znaleźć życiowego partnera.

Jacek: Nie! Ale przychodzą ludzie, którzy chcą znaleźć jakąś alternatywę czegoś, co być może w życiu im nie wyszło.

Ania: Dla mnie tango jest relaksem. I aktywnością fizyczną.

Jacek: Widocznie należysz do tej zdrowej części.

Ania: No nie wiem? Tak się też teraz nad tym zastanawiam? Ale zdarzyło się, że przestali ze mną tańczyć ci, z którymi nie chciałam się umówić?

Tereska: No widzisz! Ja w moim wieku już się tego nie obawiam, bo w tych celach jakoś mnie nie chcą! I nie powiem: mam do nich o to żal! (figlarny błysk w oku).

Jacek: O! Tu masz przykład zdrowej psychicznie pary tangowej! (wskazuje na Justynę i Henryka, których rzeczywiście nie podejrzewam o chorobę).

Tereska: Póki co! (śmiejemy się). Zobacz, ile par jest rozwiedzionych. Mieli po pięć żon w tangu. Taki na przykład?

Jacek: Nazwiskami nie rzucajmy. Tango to taka boczna linia życia. Jak nie ma dzieci, rodziny, zdrowej pracy, wtedy szuka się odskoczni.

Ania: Szybciej znajdą randkę i seks w Internecie, niż na tangu.

Jacek: Szybko się uczą, że tu nie jest o to łatwo. Takie pary to wyjątki, że się odnajdą i jest fajnie (ponowne skinienie w stronę Justyny i Henryka). Oczywiście jest kilka takich par. Albo taki ten? Po przejściach. Zaczął tańczyć od razu po rozwodzie. Taka jedna chciała go nawinąć na palec. Na szczęście się nie dał. Poznał inną ? też w tangu – i wszystko się ułożyło.

Ania: Czyli pary powstają, rozpadają się, ale na szczęście nie wszystkie.

Jacek: Oczywiście. Poza tym ludzie z tanga znikają. Pamiętasz tego?? Był i nie przychodzi.

Ania: Bo umarł.

Jacek: Co?! Jak to?? Dlaczego ja nic o tym nie wiedziałem?

(Jak już doszedł do siebie, obgadaliśmy wszystkie tangowe pary hihihi? I nauczycieli. Oraz Argentyńczyków. CENZURA! Ale nie całkowita :)).

Podziel się
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
identicon

Anna Kossak

Psycholog, trener i coach. Autorka książki "Pasja budzi się nocą". Doświadczona miłośniczka życia, kochająca zwierzęta, podróże i tango argentyńskie.

Jedna myśl na temat “Co może dać tango? Wywiad z Tereską i Jackiem Mazurkiewiczami

  • 20 października 2014 o 16:00
    Permalink

    Rewelacyjny wywiad i bardzo interesujące uwagi, wskazówki oraz refleksje. Artykuł świetny i godny polecenia do przeczytania zarówno osobom usiłującym tańczyć jak i tańczącym tango. Aniu, Tereniu i Jacku moje szczere gratulacje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

X